Jesteśmy
absolwentami Filologii Polskiej UW z wyjątkiem mającego kłopoty z
koncentracją, studenta Filologii Polskiej UW, Mikołaja Cieślaka (zdjęcie).
Inaczej niż jego imiennikowi, Rejowi z Nagłowic, największy problem
stwarza mu gramatyka historyczna. Bartek Krauz o urodzie bramkostrzelnego
włoskiego napastnika ma za sobą Akademię Muzyczną, zaś Wojtek Orszulak
ukończył jakimś cudem Wydział Matematyki Wyrachowanej UW (w związku
z czym został pożal się Boże menadżerem) oraz rozgrzebał studia na
Filologii Angielskiej UW, których pewnie nie skończy, choć mówi, że
skończy.
Spotkaliśmy
się w Warszawie, ale tak naprawdę pochodzimy z całej wschodniej Polski
- od emanujących surowym pięknem Dywit koło Olsztyna, przez urokliwe
i zanurzone w dzikiej melancholii Siedlce, aż po malowniczo położoną
pod Łańcutem wieś Markowa. Domem kabaretu stała się jednak, zrównana
z ziemią w krwawej pacyfikacji powstania Warszawa, o której mieszkańcy
innych miast nie draśniętych ani jednym pociskiem, mówią bezmyślnie,
że jest brzydka i zła.