piosenki Kabaretu Moralnego Niepokoju

sponsorzy: logo Webasto logo Delta Graphix

Mikołaj Cieślak, nosiciel wielu przydomków, z których do publikacji nadaje się może tylko "Dżuma", jest podobny nie tylko do Waldemara Pawlaka, ale także m.in. do Andrzeja Gołoty, Kirka Douglasa, Michaela Douglasa, Bronisława Cieślaka vel porucznik Borewicz, pałaszującego szpinak Popeye'a, Jana Kiepury i wielu, wielu innych. Bez wielkiej przesady można powiedzieć, że jest podobny do wszystkich. Co ciekawe, osoby, do których jest podobny M. Cieślak w żadnym stopniu nie są podobne do siebie nawzajem.

Rafał Zbieć, człowiek, który absolutnie nie potrafi śpiewać, z powodu timbru głosu przezywany czasem "Kobzą", wbrew prawdopodobnym intencjom Stwórcy wystąpił jako śpiewak na festiwalu w Opolu, a nawet chodził po Opolu z bluźnierczą plakietką "Wykonawca". Gdy zobaczył to jego były nauczyciel z ogólniaka dostał wylewu. Nie bacząc na to Rafał niedługo potem wystąpił w finałowej piosence pewnego telewizyjnego kabaretonu stojąc, co zarejestrowała kamera, tuż obok Ewy Bem i śpiewając co prawda to samo co ona, ale niezupełnie tak samo, a wręcz zupełnie inaczej, co zarejestrowała Ewa Bem, ale Rafał już nie.

Oficjalnym kierowcą kabaretu jest Kołacz. Ponieważ w jego interesie leży jak najdłuższa trasa, jest twórcą tzw. metody "na lejek". Polega to na docieraniu do celu możliwie jak najbardziej okrężną drogą na wzór zacieśniających się kręgów. Technika ta również nosi nazwę "kontrolowanego zrzutu paliwa" albo po prostu "robienia głupa".

Jeśli chodzi o kluczowe kwestie z punktu widzenia żywotnych interesów państwa opowiadamy się za wprowadzeniem podatku liniowego oraz strategiczną przyjaźnią z Ukrainą. Potępiamy natomiast próby dławienia ruchów niepodległościowych na Białorusi przez nielegalnego prezydenta Łukaszenkę. Jesteśmy także za jak najszybszą wojną ze Słowacją oraz za usunięciem wszelkich słowackich elementów z polskiego rządu.

Podczas jednej z prób wspomniany wyżej Rafał Zbieć stwierdził autorytatywnie, że łatwiej jest rzucić na podłogę kapelusz niż chusteczkę czym spowodował intelektualną panikę i dwutygodniowe moratorium na próby kabaretowe.

Smutna prawda: najbardziej beznadziejny zespół rockowy ma więcej gotowych na wszystko fanek niż najlepszy nawet kabaret.

Czasem zastępcą Kołacza jest nie wymawiający "r" Piothek, któhy wygląda jak bhat Kołacza, ale nie jest jego bhatem, tylko szwaghem i dla odhóżnienia mówimy na niego Młody Kołacz, kuhwa.

Bartek Krauz zachowuje się tak jakby stale znajdowała się pod nim jakaś wodna żyła niszcząca stan skupienia jego myśli. Jest rekordzistą świata w niekończeniu zaczętych zdań, w związku z czym nigdy nie wiadomo o co mu chodzi. To właśnie Bartek kupił kiedyś wieczorem chleb i kiełbasę na śniadanie. Chleb schował do pojemnika na pieczywo, a kiełbasę do lodówki. Niestety, rano okazało się, że tylko tak mu się wydawało. Kiełbasa spokojnie sobie gniła w chlebaku, a chleb zamarzał na kość w chłodziarce. Bartek jest również autorem słynnej uwagi skierowanej do Kołacza: "Uważaj, bo tu jest bardzo dużo różnych skrzyżowań."

Ze znanych osób życia publicznego prawdopodobnie tylko Borkowski potrafi zjeść kurczaka w całości, ignorując fakt, że istnieje coś takiego jak szkielet. Być może dlatego ma niemal dwa metry wzrostu. Pewnego razu w Kielcach uniemożliwiło mu to wejście na scenę w roli krzyżaka. Niefortunnie strop wisiał zbyt nisko, o czym poinformował widownię i nas samych głuchy i niemiły dla wrażliwego ucha huk czołowego zderzenia czachy z betonem. Tym razem szkielet został nienaruszony. Szkielet budynku oczywiście.

Rosyjski generał Suworow w ogóle nie cenił małych ludzi. Twierdził, że mali ludzie mają głowy za blisko dupy.

Jeśli każdy człowiek ma w sobie coś z wersalki, to Wojtek Orszulak ma tego najwięcej. Wojtek otacza się rzeczami i ubraniami na granicy rozpadu, które były co najmniej świadkami agresji hitlerowskiej na Polskę. Dlatego też wyzywająca ubóstwem przyodziewająca go kapota parę razy wprawiła w konfuzję pracowników domów kultury biorących Wojtka za ożywiony zużyty mebel bądź w najlepszym razie za człowieka bez domu.

Robert Górski, ze względu na usilne próby organizowania prób, często zwany pogardliwie "Stachanem", jest żywym dowodem na to, że dykcja na scenie nie ma żadnego istotnego znaczenia. Potrafi powiedzieć czasem coś tak niewyraźnie, że sam nie jest w stanie rozszyfrować nadanego przez siebie komunikatu. Ponieważ jednak najczęściej gada o konieczności robienia prób, wszystkim jest to na rękę.

Nie, Kasia Pakosińska nie jest z żadnym z nas związana uczuciowo, chyba że z Cieślakiem, ale w tym wypadku chodzi o nienawiść. Ich rozmowy przypominają brazylijski serial. Nadaliśmy mu tytuł "W potrzasku", zaś odtwórcy głównych ról to Patricia Guimares i Alberto da Silva.
Fragment odc. 392:
PATRICIA: Wydaje ci się, że jesteś twardym facetem, a tak naprawdę jesteś zwykłym frajerem.
ALBERTO: Frajerem? (bluzgi)

Istnieją sobie trzy niegroźne wyrazy: "brać', "pomysły" i "skąd". W tej postaci, każde z osobna, wydają się sympatyczne, tli się w nich nawet jakiś prostolinijny wdzięk. Wystarczy jednak, że połączą się w formę pytania "Skąd bierzecie pomysły?", żeby stały się najbardziej obrzydliwym i idiotycznym zlepkiem głupich słów, za którymi jednak przepadają dziennikarze.

Wszystko ma swoją jasną i ciemną stronę, na przykład ręka murzyna. Ciemną strona KMN, emanacją ohydy i najbardziej brutalnego żartu jest kabaret Ścierwo. Dzień jego materializacji nadchodzi. Będzie to pierwszy zwiastun Apokalipsy. Koniec Świata sponsoruje Coca Cola i Kodak.